Rusza kampania do wyborów samorządowych – co tym razem obiecują politycy?

Mimo że Państwowa Komisja Wyborcza dopiero pod koniec sierpnia ogłosiła termin, w którym powinny być rozpisane wybory samorządowe 2018, to polityczny wyścig zaczął się znacznie wcześniej. Oczywiście jako pierwsi z bloków startowych wyszli liderzy rankingów, czyli PiS. Potencjalni wyborcy zdążyli się już przyzwyczaić do tradycyjnych przepychanek przeciwników.

 

Państwowa Komisja Wyborcza podała, że wybory samorządowe należy rozpisać między 17 października a 9 listopada. Decyzją premiera odbędą się 21.10.2018. To potwierdzenie oznaczało zielone światło dla oficjalnych działań wyborczych wszystkich partii, które walczą o stanowiska w lokalnych samorządach.

 

Dlaczego samorządy są tak ważne?

 

Polityka wszystkich partii, które ubiegają się możliwość rządzenia państwem, polega na rozszerzaniu własnych wpływów i budowaniu elektoratu. Najprostszą drogą, prowadzącą do tego celu, są solidne podstawy, które dają właśnie lokalni przedstawiciele. Jako reprezentanci woli partii, przez skuteczne działania mogą przekonać do swoich racji mieszkańców poszczególnych gmin i miast, którzy swoją lojalność potwierdzą w kolejnych wyborach. Walka będzie toczyć się o przejęcie poszczególnych sejmików.

Dlatego właśnie nie można się dziwić, widząc w kolorowych autokarach, wśród dziennikarzy, najważniejsze osoby świata polityki. Przykładowo twarzą kampanii PiS jest premier Mateusz Morawiecki, który już ma za sobą pierwsze spotkania z wyborcami. Jeśli powód nie jest priorytetowy twarze znane głównie z ekranu telewizora, nie są widywane tak często w małych miasteczkach i wioskach.

Dla opozycji jest to szansa na osłabienie rządzącego ugrupowania, które tak naprawdę ma we władaniu zaledwie 1 z 16 sejmików wojewódzkich, a właśnie władza w tych strukturach przekłada się na wymierny efekt polityczny. Skuteczność rządów na tym poziomie daje poparcie wyborców. Dlatego też zapowiada się zacięta walka.

 

PiS – walka o dużą stawkę.

 

Zbliżające się wybory samorządowe będą pierwszymi od momentu zdobycia większości przez Prawo i Sprawiedliwość. Jarosław Kaczyński z pewnością zdaje sobie sprawę, że przegrana w tak ważnym politycznie wydarzeniu, postawi pod znakiem zapytania 3 lata działalności partii w kraju. Stawka jest więc duża. Znamienne były słowa prezesa podczas otwarcia kampanii wyborczej partii, z których można było wywnioskować, że te z lokalnych samorządów, które nie opowiedzą się po “właściwej” stronie, nie będą mogły liczyć na przychylność rządzących.

Jak te słowa przełożą się na rzeczywistość, dopiero się okaże. Dość powiedzieć, że PiS w zasadzie ma we władaniu tylko jeden sejmik wojewódzki i rzeczywiście nie skąpi swoich inwestycji na tym terenie. Co więcej, aby osłabić wizerunek przeciwników, w oczach mieszkańców innych miast i gmin, przez ostatnie lata w wielu instytucjach, będących we władaniu opozycji, prowadzono na zlecenie rządzących kontrole i postępowania sprawdzające i wyjaśniające nieprawidłowości. Na głównodowodzącego Kaczyński wybrał Zbigniewa Ziobrę. W ten sposób przeszkadzano w działaniach tych instytucji, które z racji zablokowania inwestycji nie mogły np. zająć się wydatkowaniem na czas pieniędzy unijnych ani rozpisywaniem przetargów na nowe inwestycje.

Dodaj komentarz

47 + = 57